Make your own free website on Tripod.com
?ZabytkiHistoriaZdjęciaGawędaŻydziLegendyLinkiAutorzy

wróć do HISTORIA>>

Zbrodnie niemieckie na terenie powiatu opoczyńskiego 1939 - 1945 (cz. III).

część 1  część 2  

Oceniając metody terroru niemieckiego należy stwierdzić, iż w 1943 r. łączono pacyfikacje z łapankami i wysyłaniem części ujętych ofiar na roboty przymusowe do Niemiec. W związku z nasileniem się akcji partyzanckich powstała nowa forma działań policyjnych - obława obejmująca wielki obszar, skierowana zarówno przeciw ludności cywilnej, jak i przeciwko znajdującym się na tym terenie partyzantom. Za początek wielkich obław uważa się akcje „Unternehmen Oktober" z października 1943 r., w której prócz sił policyjnych brały udział jednostki Wehrmachtu. Nasilenie przeciwpartyzanckiej kontrofensywy nastąpiło jesienią 1944 r. (akcja „Waldkater") i charakteryzowało się szeregiem uderzeń na rejony działań partyzanckich, połączone z paleniem wsi i mordowaniem mieszkańców.
Początek 1944 r. rozpoczyna jedną z krwawszych pacyfikacji przeprowadzonych na pograniczu powiatu opoczyńskiego. Rano 14 stycznia do wsi Siucice przyjechał oddział specjalny złożony z 62 zmotoryzowanego plutonu żandarmerii, dowodzony przez SS - Obersturmfuhrera Alberta Hugo Schustera (wcześniej dokonał pacyfikacji Michniowa i wielu innych wiosek Kielecczyzny). Niemcy przywieźli ze sobą 4 aresztowanych wcześniej mieszkańców wsi Topolice, których po torturach (obcinano ręce) zastrzelono. W miejscowości Stara zamordowali 8 osób. Wracający do Skotnik 80-osobowy oddział żandarmów został w tym samym dniu zaatakowany i rozbity przez zgrupowanie „Wichra" w pobliżu Ojrzenia. W odwet za odniesioną porażkę. Niemcy, 16 stycznia, przeprowadzili pacyfikację w rejonie Skotnik i aresztowali ponad 30 mężczyzn. Ze wspomnień jednego z zatrzymanych, Józefa Mariana, wynika, iż 15 mężczyzn z tej grupy zostało zastrzelonych pod Ojrzeniem, 6 zatrzymano i przewieziono do więzienia w Końskich.
Na przełomie lutego i marca w Kraśnicy oddział własowców, zatrzymał 15 mieszkańców wioski i rozstrzelał ich w lesie w Giełzowie. W dniu 9 maja 1944r. w miejscowości Kolonia Ludwików został otoczony przez Niemców oddział „Błysk". Podczas walki z żandarmami z Końskich 16 partyzantów poległo, 2 zostało aresztowanych, a wioskę spalono. Z zeznań świadków tamtej tragedii: Aurelii i Marii Paduszyńskich i Jana Karbownika wynika, że polegli partyzanci zostali spaleni przez Niemców na miejscu. Natomiast ocaleli mieszkańcy wioski złożyli ciała do piwnicy i przysypali je ziemią (ksiądz z Białaczowa odmówił odprawienia mszy żałobnej). W kilka tygodni po tym wydarzeniu, w nocy z 13 na 14 czerwca, ciała przewieziono do lasu pod Zakrzowem i uroczyście pogrzebano. W czasie tego starcia zginęło także dwóch mieszkańców Kolonii Ludwików. W tym samym dniu miała miejsce pacyfikacja dwóch wiosek w gminie Machory. Za pomoc udzieloną partyzantom 14 mieszkańców: Kamieńca, Marcinkowa, Chełst, Afryki, Siedlowa oraz Tomaszowa, po przewiezieniu do Radomia zostało rozstrzelanych. Aresztowania objęły łącznie ponad 25 miejscowości, zaś wielu z zatrzymanych wywieziono do więzień i obozów koncentracyjnych. W dniu 26 maja miała miejsce pierwsza pacyfikacja Białaczowa, podczas której Niemcy rozstrzelali na miejscu 3 osoby. Kolejne większe akcje represyjne na ziemi opoczyńskiej przeprowadzone były w sierpniu 1944 r.
I tak w dniu 26 sierpnia w gminie Machory spacyfikowane zostały dwie wioski - Klew i Fryszerka Błonie. W pierwszej z nich zabito 17 mieszkańców i spalono 60 zabudowań. Był to odwet za straty, jakie poniosły oddziały niemieckie w walkach z partyzantami w okolicy Klew i Sulborowic (walki pod Diablą Górą). W drugiej rozstrzelano 3 osoby, także w odwecie za działania partyzanckie. Rankiem 26 sierpnia jednostki żandarmerii, Wehrmachtu i formacji pomocniczych otoczyły wsie: Turowice, Papiernia, Reczków, Brzezie, Klew i Sulborowice. W południe nadleciało nad ten rejon kilka samolotów, z których ostrzelano mieszkańców Klew i Sulborowic oraz zrzucono zapalające bomby na zabudowania. Kolejna akcja odwetowa Niemców była zorganizowana podczas wspomnianej już operacji „Waldkater" w dniu 26 września 1944 r., przeprowadzonej w lasach przysuskich. Z meldunku SS -Hauptscharfuhrera Jessa z niemieckiego oddziału przesłuchań z Radomia wynika, iż w trakcie działań przeciwko 25 i 72 pp AK spalone zostały wszystkie zabudowania Stefanowa i Gałek. Natomiast w wyniku działań policyjno-zabezpieczających 43 osób zatrzymano i przekazano Urzędowi Pracy w celu wysłania na roboty, a 101 aresztowano z powodu współpracy z partyzantami i osadzono w więzieniu w Końskich.
Kontynuacją wymienionych działań była kolejna akcja wyszczająca, nazwana „Gegen Drzewica" (przeciw Drzewicy). Jej powodem było uzyskanie przez okupanta informacji o stacjonowaniu w tym rejonie kompanii por. Osucha oraz koncentrowaniu się oddziałów AK przybyłych z Puszczy Kampinoskiej. Po nieudanej próbie rozbicia, w dniu 14 października 6 kompanii 25 pp AK, zmobilizowane oddziały niemieckie (790 turkmeński batalion, pododdziały służby bezpieczeństwa i żandarmerii) liczące blisko 600 ludzi, zaczęły rozprawiać się z mieszkańcami okolicznych wiosek: Domaszna i Żdżar (rozstrzelano 12 osób). Następnie otoczono Drzewicę i rano 15 października rozpoczęto akcję pacyfikacyjną. Mieszkańców miasteczka spędzono na rynek, podpalono kilka domów, po czyni rozpoczął się rabunek mienia i gwałt kobiet, znajdujący się w tym czasie w Drzewicy ranni żołnierze 25 pp AK zostali wymordowani, a przebywających partyzantów z Kampinosu wyłapano, los ich do dzisiaj jest nieznany. Z dokumentów niemieckich wynika, że zatrzymano w Drzewicy 80 partyzantów. Sprawa tych jeńców jest w historii polskich walk partyzanckich wydarzeniem bez precedensu. Chociaż nie byli zorganizowani w zwarty oddział, to jednak byli uzbrojeni, a mimo to nie podjęli próby walki. Podczas działań pacyfikacyjnych zostało zatrzymanych także 40 cywilów, których wywieziono do pracy przymusowej w Niemczech. W opisywanej akcji zginęło łącznie 28 partyzantów i mieszkańców Drzewicy.
W kończącym się 1944 r. miała miejsce jedna z najtragiczniejszych pacyfikacji przeprowadzonych przez Niemców w powiecie opoczyńskim. W dniu 28 listopada 1944 r. żołnierze niemieccy otoczyli wieś Zygmuntów i dokonali represji, zamordowanych zostało około 30-40 mieszkańców Zygmuntowa i okolicznych wiosek. W grudniu 1944 r. siły okupacyjne dokonały ostatniej obławy na terenie powiatu. Podczas jej trwania zostały zastrzelone cztery osoby w Białaczowie. Masowe pacyfikacje i obławy na mieszkańców opoczyńskich wiosek stanowiły jeden z elementów prześladowań Polaków na tym obszarze.
Równie tragiczne w skutkach były rozstrzeliwania przeprowadzone podczas pokazowych egzekucji aresztowanych wcześniej więźniów. Ofiary tych zbrodni, celem zastraszenia jak największej liczby polskiej ludności, tak dobierano, aby reprezentowały obszar całego powiatu. Na terenie opoczyńskiego przeprowadzona była tylko jedna taka akcja. Miała ona miejsce 19 stycznia 1944 r. w Dąbrowie nad Czarną. Tego dnia grupa żandarmów rozstrzelała 20 zakładników przywiezionych z więzienia w Tomaszowie Maz. Mordu dokonano na sposób katyński, czyli strzałem w tył głowy, a ofiary pochowano na miejscu stracenia. Aresztowania zakładników nosiły charakter represji, mającej zapobiec aktom sabotażu, dywersji i zamachom ze strony ruchu oporu.
Poza przedstawionymi wyżej zbrodniami przeciwko ludzkości, stanowiącymi bezpośrednią realizację hitlerowskiej polityki eksterminacji narodu polskiego drogą ludobójstwa, władze okupacyjne dopuściły się na terenie opoczyńskiego wielu innych aktów bestialstwa. Od 1941 r. wprowadzono wysiedleniaa i konfiskaty ziemi. W związku z tworzeniem na pograniczu powiatu radomskiego i tomaszowskiego dużego poligonu dla potrzeb Wehrmachtu, bez odszkodowań i bez przydzielenia mieszkań oraz gospodarstw zastępczych, usunięto chłopów w gminach Rusinów i Skrzyńsko. Podobny charakter miały, rozpoczęte w 1940 r. i kontynuowane do 1943 r., rugowania Polaków w celu stworzenia większych skupisk niemieckich kolonistów i oddania do ich dyspozycji, stojących na dobrym poziomie gospodarstw. Przykładem może być konfiskata gospodarstw czterech rolników z gminy Zajączków. Władze niemieckie oskarżyły ich o sabotaż i za pośrednictwem Arbeitsamtu (urzędu pracy) wysłano ich na roboty przymusowe do Niemiec. W rezultacie tych działań na terenie powiatu opoczyńskiego powstały liczne wioski zamieszkałe głównie przez kolonistów niemieckich (Jawor, Grudzeń, Radonka, Szadkowice).


Marek Ziębicki

część 4  część 5

Powrót na górę strony

 

wróć do HISTORIA>>

<Zabytki> <Historia> <Zdjęcia> <Gawęda> <Żydzi> <Legendy> <Linki> <Autorzy>